wtorek, 19 lutego 2013

Londyn - szkatułka - ksiażka

Nie wiem jak wam, ale ostatnio mi się nic nie chce. Może przez tą ciągle utrzymującą
się zimę, może przez pracę... Kilka prac mam rozgrzebanych, nie chce mi się zaczynać
ich kończenie po godzinie 22, niektóre prawie skończone prace nie podobają mi się, będę musiała coś innego wymyślić, rzadziej udzielam się na forum, ot, wpadłam w taki marazm.
   A mam już zgromadzonych klika fajnych rzeczy do przetegowania. Dzisiaj poszłam do klamociarni po imbryczek, który dla odmiany chcę ozdobić różyczkami, przy okazji przytargałam też paterę z fajną nogą, niestety ma jakieś kryształowe wzory, więc nie ma gdzie nalepiać. I jeszcze mam dziwne coś na nóżce, co nabyłam pod nazwą "salaterka",
ale bardziej wygląda na urnę :)
   Przynajmniej tą książeczkę skończyłam, choć stawiała opór.


No i masz! Jeszcze coś pozmieniali w picasie, oczywiście na gorsze, twarzy się teraz doszukują! No i jest jakaś tam twarz... Ale od początku...
   Popełniłam kiedyś księgę paryską, zakupioną w Pepco. Same szkatułki w kształcie książki ogólnie badziewne są jeśli chodzi o wykonanie, ale można z nich zrobić fajowe rzeczy z duszą (patrz blog Przetarło się). Szczególnie spodobały mi się w nich płócienne grzbiety. Myślałam, że paryska będzie pierwszą i ostatnią dla mnie tego typu księgą, ale gdy znowu się pojawiły w sklepie od męża dostałam podobną, tym razem londyńską, z Big Benem. Oryginalny zegar się nie ostał, ale akurat miałam ładną serwetkę z tym motywem
i różową różą, która akurat tutaj nie była mi potrzebna. Londyn w końcu nie jest tak czarujący jak Paryż. Tak wyglądała po serwetce z motywem i dekorem i stempelku
w kratkę:



 Ale chciałam dodać coś więcej. Projekt okładki, w innej kolorystyce przygotowałam sobie już kiedyś wcześniej z grubsza w fotoszopie i długo zastanawiałam się, czy pójść na łatwiznę i wydrukować cały obrazek, czy próbować coś osiągnąć podobnego innymi środkami, mając do dyspozycji tylko czarno-białą drukarkę. Zdecydowałam się na to drugie rozwiązanie. Taką miałam wizję początkową:



Ładna, taka turkusowa... Tylko jak to zrobić? Sam dekor bazowy miał być papierem do scrapu, ale w szkicu i tak go przetworzyłam, w rzeczywistości był trochę inny , plus pewne przenikanie się grafik, białe napisy, kleksy... Nic tylko drukować i nakleić. W ostateczności zawsze mogłam do tego wrócić. Zaczęłam więc od serwetki. Sam ludzik to zwykły czarno-biały wydruk, troszkę podkoloryzowany. A reszta to już zabawa :)  Chciałabym zwrócić tylko uwagę na napis LOND - to mój własny wycięty szablon :)
   Jeśli papier - to i więcej warstw lakieru, by go wtopić, lakierem Aquagel wystarczyło tylko 6 warstw :) I Bona na wierzch dla wyrównania powierzchni.



   Grzbiet księgi - fabrycznie szare płótno z napisem - okazał się za szary w stosunku do sepiowatej okładki, musiałam go trochę podkoloryzować. Brzydką krawędź płótna zamaskowałam sznurkiem lnianym - według pomysłu Karoliny z Przetarło się (dzięki za podpowiedź :) ).  Tył książki oklejony serwetką w kratkę:



Wnętrze przechodziło różne przemiany, ostatecznie wykorzystałam kartki ze starej książki, które odpowiednio dostosowałam:





No i tyle, ciekawe doświadczenie, czy efekt równie ciekawy? Może i ciekawy, ale na pewno nie czarujący :)

Jeszcze chciałabym coś dodać. W czasie prac koncepcyjnych nad książką przerobiłam podobny temat
wykorzystując techniki scrapbookowe. Na jednym z blogów natrafiłam na opis wyzwania, który w skrócie i bardzo ogólnie przytoczę: weź farbę, pomaluj byle jak i byle gdzie, naklej to co masz pod ręką, dodaj to i owo, zrób to w ciągu 45 minut... No to wzięłam farbę, pomalowałam byle jak i byle gdzie, nakleiłam to co miałam pod ręką, a miałam akurat dużo, może trochę za dużo :) Zajęło mi to więcej niż 45 minut, zabawa była fajna :) Dobre ćwiczenie na scrapowe czary-mary. I w książce i w pudełku wykorzystałam fragmenty twórczości Eugene Ivanova, bardzo mi się podoba świat, który tworzy :)




19 komentarzy :

  1. Świetne:) Muszę się koniecznie wybrać do Pepco tylko szkoda, że u mnie w mieście nie ma ani jednego :(

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się londyńska księga bardzo podoba :) Ja główkuje nad podobną w stylu włoskim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! W stylu włoskim... czyżby Roma? Chyba to będzie całkiem przyjemna zabawa:)

      Usuń
  3. fajne szkatułki i można by się nabrać że to bardzo stara książka
    a ja po 22-ej to jak sowa - chyba pozostało mi z czasów gdy dzieci były małe i można było coś spokojnie robić
    na gmaila wysłałam fotki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, czasem wieczoru nie mogę się doczekać z tego właśnie powodu :)Dzięki za fotki, będę śledzić dalsze losy matamorfozy :)

      Usuń
  4. Już pierwsza szkatułko-książka zachwyciła mnie bardzo,a tu kolejne dzieło.
    Obie rewelacyjne. Dużo pracy, kombinowania, ale efekt wart jest tego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. scrapek bardzo fajny, lubię takie klimaty , choć nie umiem w nich tworzyć.

      Usuń
  5. Już podziwiałam Dyziu, Twoje piękne prace tu i ówdzie. Dzisiaj pozostawiam ślad i nie raz powrócę. Jest się czym pozachwycać. Masz swój styl, który mi się strasznie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że wpadłaś, idę do ciebie z rewizytą :)

      Usuń
  6. Ojej! Świetne! Ja dopiero chcę zacząć przygodę z decoupage i mam pytanie. Z jakiej firmy używa Pani farb i gdzie są one dostępne? Czekam na odpowiedź na maila: slodko.kwasna26@Gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, na moim blogu, odpowiedziałam co wiedziałam, mam nadzieję, że mejl doszedł :)

      Usuń
  7. Piękne, naprawdę piękne! Jesteś dla mnie dequ mistrzynią. Mistrz deququ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się uśmiałam! Dzięki Marto, podoba mi się ten tytuł - mistrz deququ - cokolwiek on oznacza :-)))))))))

      Usuń
    2. :)))
      to oznacza, że cuda nad cudami spod rąk Twych wychodzą :)

      Usuń
  8. Te stronice wewnątrz genialne! No strasznie mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że środek ci się podoba, pod kartkami kryją się oczywiście wcześniejsze wersje, ale czasem najprostszy sposób jest najlepszy :)

      Usuń
  9. Świetny pomysł, fajowe wykonanie. Gaduła z Ciebie fantastyczna i miło się czyta, jak również rewelacyjnie ogląda prace - książka mnie powaliła na kolana z zachwytu, a ten scrap kolażowy boski mrrrrrr
    p.s. ja też jestem gaduła. Ściskam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że ten mój scrap ci się podoba, no bo wiesz, to jeszcze niepewny dla mnie grunt :)
      Dziękuję za odwiedziny i opinię :)

      Usuń