poniedziałek, 3 lutego 2014

Niciarka z Muchą

Godzina 14.15, poniedziałek, powinnam w końcu zacząć pracować... Ale słoneczko tak fajnie grzeje i jakoś mi się nie chce. Więc, by oddalić jeszcze na trochę chwilę przykrej powinności postanowiłam napisać kolejnego posta i przedstawić kolejną odgrzewaną grudniową bułkę :)

  Niciarka to prezent dla kogoś z rodziny na zamówienie kogoś z rodziny. Wstępne założenia były takie: prosto, łatwo, wygodnie, na czas i ładnie :) Poprosiłam o zdjęcie pomieszczenia gdzie docelowo niciarka miała urzędować - okazało się, że miała towarzyszyć starej maszynie Singera, od razu więc pomyślałam o bazowej brązowej bejcy
i zaproponowałam coś z twórczości A. Muchy, ponieważ skądinąd wiedziałam,
że właścicielka go lubi. A więc zapowiadało się łatwo: bejca, wydruk, dwa miesiące do świąt - pikuś!  (Ha, ha!) Po głowie chodziły mi jeszcze ewentualne wzorki, stare złoto i takie tam :)


   Przeszukałam internet w poszukiwaniu Muchy - obrazków z większą rozdzielczością. Pani z winogronami od razu wpadła mi w oko. Drugiej podobnej Pani już nie było, ale była inna, tylko na muszanym tle. Wzorzyste tło zastąpiłam w Photoshopie jasną plamą, by upodobnić je do tła pierwszej Pani, dodałam irysy, by także coś miała, obie zamknęłam w ramce
z narożnikami.



   Przygotowałam obrazki do wydruku w dwóch wersjach: ładnej, kolorowej i z mniej nasyconymi kolorami. I bardzo dobrze, bo na xero okazało się, że kolorowa wersja jest od czapy jaskrawa, mniej kolorowa okazała się w miarę przyzwoita.
  Wydruki już miałam, czas na bejcę. Wyobraziłam sobie, że orzech będzie odpowiedni. Przy okazji kupiłam więc bejcę orzechową w saszetce. Kolor był nawet ładny, ale coś
z drewienkiem było nie tak. Sama niciarka nie była przykładem mistrzostwa stolarskiego, ale tego się nie spodziewałam. Wnętrze niciarki bejca pokryła równo, a na zewnątrz
w plamy! Tak, jakby drewno było tłuste, może zażywiczone?
   Co tu robić, co tu robić... Pomalowałam więc taką akrylową patyną, w kolorze bitumu. Było już lepiej, a nawet fajnie, słoje ładnie prześwitywały przez farbę, ale ciągle jeszcze nierówno, nieelegancko. Niciarka miała być oczywiście troszkę stara, ale nie niechlujnie stara!
  Pomyślałam więc, że wzorki odwrócą uwagę od nierówności koloru. Wydrukowałam sobie odpowiednie secesyjne motywy, przekalkowałam na boczki pierwszego pudełeczka
i pędzelkiem wymalowałam misterne czarne wzorki. Czarne, a nie złote, by coś było, ale tak jakby tego nie było.
   Fajnie się takie wzorki ręcznie maluje, ale na myśl, że mam to powtórzyć jeszcze 5 razy, wymiękłam. Przecież łatwiej będzie załatwić to transferem! Fakt, rolować też trzeba, ale mniej plecy bolą :)
  Niestety, widać było różnicę pomiędzy tym ręcznym, a transferowanym wzorkiem. Tu czerń głęboka, tu czerń taka sobie. Co tu robić, co tu robić... Jedyne wyjście to okleić boczki papierem. Znowu wydrukowałam paski, na xero, bo przecież miały być czarno-brązowe. Przykleiłam, pomaziałam, by były bardziej drewnopodobne i jakoś to zaczęło wyglądać :)





   Tak, że kolejny raz bożek Decupidyn uśmiał się z moich planów szybkiego załatwienia sprawy :)

    Wzorki rameczki pomalowałam na złoty kolor, dobrałam ozdobne chwytaki.




    Wnętrze niciarki było okropne! Nie rozumiem jak można jasne całościowo drewno podbić ciemną, pofałdowaną, miejscami rozwarstwioną sklejką! O denka przegródek mi chodzi. Bejca nie dała rady. Więc znowu okleiłam papierem, na szczęście Mucha przygotował dla mnie odpowiedni wzorek.


 
   A nad wyraz wkurzające drobne części pomalowałam starym złotem. Oczywiście po naklejeniu boczków znikły dziurki montażowe. Część udało mi się zlokalizować dzięki radzie Olinty, ale nie wszystkie. Resztę pozostawiłam mężowi: Poskładaj to jakoś... I poskładał :)
  Wieczka wylakierowałam na błysk Flugerem 70, boki w półmacie. Nie miałam już czasu, by się dłużej z nimi cackać :)

  No, wyżaliłam się :)
  Ale na zakończenie dodam, że fajnie było walczyć z tą niciarką i fajnie było zrobić coś
w innym stylu, kolorach niż robię zazwyczaj. Lubię ją, podoba mi się, ale z niciarkami na dłuższy czas dam sobie spokój :)
   15.33
   I tak jakoś dzionek zleciał :)




50 komentarzy :

  1. Bardzo fajna, cudnie łączysz te wszystkie Twoje kombinacje :-)
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyszła naprawdę świetnie, kto by pomyślał, że po drodze była taka kłopotliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ... taaa mi też dzionek zleciał, ale ja nawet nie udawałam, ze chcę pracować;-0
    Słonko też swieciło, ooo nawet jeszcze świeci, teraz jeszcze mocno wieje, polakierowałam tylko co nie co:-) i siedzę i oglądam!
    Nazbierałaś trochę tych prac różnych i teraz hurtem, ci by nas dobić;-)
    A niciarkę to ja już też gdzieś? widziałam i już wtedy wpadła mi w oko!
    Podoba mi się ta sfotoszopowany mucha... i całe to wewnętrzno - zewnetrze wykonczenie, znaczy papierki, daje to fajną całość.
    Ale w zyciu za niciarkę się nie wezmę, choćby dlatego, ze musiałabym ja sama składać brrrrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie taki dzień też dziś miałam - próbowałam walczyć z przeznaczeniem, coś zrobic, ale to była walka z wiatrakami. Jakoś zwalczyła w sobie poczucie winy, nawet wmówiłam sobie, że zasłużayłam na drzemkę :)

      Usuń
    2. Drzemka to dobra rzecz. Dzisiaj sobie nie zasłużyłam, ale sobie pozwoliłam :)

      Usuń
    3. Już to widzę Mario, jak cię niciarką dobijam, hehe, jak już to tym hurtem ;)
      No, ale już mi się worek z fantami kończy :)

      Usuń
  4. Choć za Muchą nie przepadam, to w Twoim wydaniu go kupuję. Podziwiam, ja za niciarkę to chyba w życiu się nie wezmę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Efekt końcowy wygląda wspaniale. Włożyłaś w tą niciarkę sporo pracy. Wszystko jest dopieszczone. A jaki wspaniały połysk mają obrazki Muchy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niom :) Udał mi się połysk, co jak wiesz, rzadko mi się przydarza :)

      Usuń
  6. Все мучения были не напрасны, шикарная работа!

    OdpowiedzUsuń
  7. Może i efekt końcowy w planach był inny, ale chyba na dobre wyszło, bo cudna niciarka powstała !
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniała niciarka. Ja do swojej już kilka lat się zabieram, ale jak pomyślę ile pracy trzeba w włożyć,w takie cudo to chylę czoła. O lakierowaniu i eksperymentowaniu nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miejże litość nad inwalidą i zwolnij, bo nie dość, że jedno oko mi działa to teraz kulasy odpadają podczas galopady za Tobą.
    Jeszcze imć Kruka porządnie nie oblukałam, bo wolno mi ta czynność idzie, a już Muchy podano.
    Lubię Alfonsa w niemal każdej postaci i pasuje mi on do złota wybornie.
    U mnie denka przegródek kapałyby czernią.
    Li tylko dlatego, że do złota pasuje, a nie (uchowaj Boże!) z lenistwa. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepiej bym tego nie nazwała Olinta :) Ja za nią też nie nadąrzam - to aż niemożliwe, by wypuszczać na świat tak piękne rzeczy w takim tempie!

      Usuń
    2. A wiesz co jest najgorsze?
      Że nawet jakbyśmy sobie zafundowały silnik odrzutowy to jej nie dogonimy...
      Ale dobrze, że jest, bo przeciera szlaki, inspiruje i uczy. :)

      Usuń
    3. No co wy, też nie mam motorka w sempiternie, tylko zaległości. Ale znam ci ja takie co ten motorek mają, rzeczywiście jest to dobijające :( Ale i mobilizujące :)
      Nie żałuję cię Olinto, bo w grudniu miałaś oba ślepki zdrowe, więc widziałaś to i owo :)
      A opaskę masz? Na to oko?

      Usuń
    4. Jeszcze nie, ale dojrzewam do kupna papugi... :P

      Usuń
  10. jest po prostu przepiękna! bardzo mi się podoba :) podziwiam ogrom pracy jaką włożyłaś, jedno jest pewne - warto było!

    OdpowiedzUsuń
  11. I co ja mogę dodać! Że uwielbiam Muchę? Tak. Że uwielbiam Twoje prace? Tak. Że kazda zaskakuje? Tak. Że czuję zazdrość patrząc na takie cuda i zastanawiam się "jak u licha ona to robi"? Tak.

    Dyzia bardzo mi się podoba - ze względu na tematyke i technikę. Takie przedmioty nie są bliskie moim klimatom, ale niciarka to majtersztyk decoupage. Idealny dobór kolorów, świetnie dopasowane motywy, dbałośc o szczegóły. lakier pieknie położony. Wilekie wow! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże słów mi zabrakło, po prostu mistrzostwo pod każdym względem !!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Golgota!!! Ale pięknie wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pieknie wyszykowałaś tą niciarkę, jest taka exklusiv, dużo pracy włożyłaś ale efekt świetny, ja mam stara niciarke na strychu, która czeka na swoją kolejke, ale Twoja droga przez mękę trochę mnie odstraszyła, zwłaszcza wnętrze może mnie pogrążyć;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja Muchę lubię, więc niciarka bardzo mi podpasowała, o wykonaniu nie będę nawijać, bo raz, że wszystko powiedziane zostało, dwa, że nic nowego w tym względzie nie zaobserwowałam, znaczy poziomu nic a nic nie obniżyłaś, wysoko jak było tak jest, to co sobie będę język strzępić...
    Wnętrzarstwo i zewnętrzarstwo podoba mi się ogromnie -
    jednym słowem - NNC! (Nic Nowego Cudo) :)
    A Ty Ćmolinto jak już tę opaskę sobie zdekupażujesz to w nogę drewnianą koniecznie zainwestuj, taką wiesz, z kopytkiem na końcu, bo kto jednym okiem spoziera drewnianą nogę mieć musi - Ty wiesz jak fajnie będzie słyszeć jak z przytupem w odwiedziny wpadasz? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nodze z DŻEWA nie myślałam, ale ta papuga mi po czerepie chodzi, co by do mojego przepasanego, pirackiego oczyska pasiła.
      Poza tym te kolory ptaszyska do rudego łebiszona pasują jak w mordkę...
      A kto powiedział, że ja z tych wiedźm (?) co z czarnym kotem chadzają, phi!

      Usuń
    2. No w sumie faktycznie papuga jak znalazł, będzie z kim mądrym poklefcić gdy zechcesz poopencji przysiąść i kawy pokosztować... ale noga z kopytkiem musowa jest, choćby po to, by się od kotów odganiać, i od akyszów też, bo się ostatnio rozmnożyły te akysze niemożebnie i ponad miarę, chyba trzeba by ogłosić sezon na polowanie, bo żyć nie dają... a, właśnie - polowanie... nie uważasz, że przydałaby się jeszcze ręka z hakiem?? to cudny wynalazek jest, można coś nahaczyć sobie, na bagnach wypielić, papugę za uchem połachać, a jak potrzeba to i akysza jakiegoś zaciukać... pomyśl :)

      A teraz to Dyźka da nam popalić :D

      Usuń
    3. Taki hak może akysza nadziać i jak się taki akysz mocno przycapi to nie zlezie. Wtedy masz takiego akysza na stałe. A one wychować się nie dają, więc tałatajstwo będzie gnębić żywiciela i o symbiozie mowy nie ma nawet po długim czasie. Tak więc wybieram jednak tę nogę.
      I to kopytko mi się coraz bardziej podoba, bo zawsze można takiego akysza kopnąć w zadek.

      No teraz to już nam Dyzia zada bobu... ;)

      Usuń
    4. Proszę, o to bób, zadaję wam go :)

      Usuń
  16. Kolejne cudo wyczarowałaś:)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie no jestem pod wrażeniem...cudna ...mam to samo co Ty ...dużo czasu, masa planów, a jak czas nagli, wtedy głowa boli...a jeszcze jak się starasz to za Boga nie wychodzi...
    efekt końcowy cudny, więc możesz być dumna!!!!!!!!!!!!!!!!!
    buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że uważasz, że wyszłam z tego z twarzą :)

      Usuń
  18. Alez sie napracowalas! Wzorki recznie malowane sa przecudne, calosc skomponowana ze smakiem.... no, ale te boczki Twoja reka wymalowane, to jest cymesik dopiero :)

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest przecież cudo istne, mistrzostwo świata! Aż mi mowę odjęło jak zobaczyłam Twoją niciarkę :) Trafiłam tu przypadkiem, ale zostaję na stałe :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnóstwo pracy i przede wszystkim mnóstwo serca włożyłaś w tę niciarkę. Gratuluję, bo efekt jest naprawdę wspaniały.

    OdpowiedzUsuń
  21. Efekt jest powalający, lubię secesyjne klimaty choć w życiu nie robiłam nic w tym stylu! Chylę czoła, mnóstwo pracy, masa przeciwności ale... mimo to wyszło szalenie pięknie!
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  22. To jedna z najpiękniejszych prac jakie moje oczyska wypatrzyły w wielkim blogowym morzu. Siedzę, gapię się i wzdycham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komplement podzielę na pół, ale i tak się będę cieszyć :)

      Usuń
  23. Piękny jak z fabryki wypuszczony wyrób i widać, że panowałaś nad wszystkim od początku do końca. Pełna profeska a przeciwności.....po to są żeby je omijać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, lubię termin "jak z fabryki", często mi on przychodzi do głowy, jak chcę kogoś pochwalić, więc dziękuję :)

      Usuń
  24. Dyziu....z całego serca podziwiam i chylę czoła po pierwsze dlatego, że praca jest olśniewająca a po drugie dlatego,że wytrwałaś i mimo przeciwności losu takie cudo stworzyłaś bo ja się zmęczyłam samym myśleniem o tym jak musiałaś się nad nią napracować :) Jak tu wszystko dopracowałaś, wylakierowałaś, kolory, motywy...Dyziu naprawdę podziwiam z całego serca :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak dla mnie mistrzostwo świata

    OdpowiedzUsuń
  26. Qué costurero tan precioso. Me encanta.
    Besos

    OdpowiedzUsuń
  27. Niciarka przepiękna, podziwiam zdolności! Świetne prace, jestem tu pierwszy raz i wciągnęło mnie:) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń