środa, 25 marca 2015

Lampka

   Zapragnęłam lampki.
   Zwykłej biurkowej lampki, co by oświetlić to i owo.
   Chociaż właściwie niezwykłej, tylko STYLOWEJ! Wiecie jakie to są stylowe lampki, prawda? A ceny też pewnie znacie? No to przejdę od razu do zwykłej ikeowskiej lampki wyciągniętej z piwnicy ;D


   Mąż upiera się, że ma stylowy kształt... Ja nie jestem tego aż tak pewna, ale przyznaję, że po przeróbce wygląda troszkę stylowo :)
  Dodałam szablony, stylowy przełącznik dźwigienkowy i pomalowałam na srebro z patyną...





 










   Ale nie od razu była taka. Najpierw była wersja z brązem i rdzą:

  Odpadła.
  Druga wersja śniedź i rdza:









 Chociaż kolorystycznie do bieli pasowała, to nie zdzierżyłam  tej plamistości i naciapciania, nie chcę, żeby zwykła lampka od progu na mnie krzyczała: Patrz, ale jestem odjechana!
Lampa powinna siedzieć cicho i świecić, gdy jej każę.
Dlatego doszło do trzeciej... Na razie ostatecznej wersji ;D

41 komentarzy :

  1. Jest cudownie piękna, nawet jeśli się zepsuje, to ma prawo stać gdzie stoi i zachwycać swą urodą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta 3 wersja jest zdecydowanie najpiękniejsza!

    OdpowiedzUsuń
  3. ...bo ja nie wiem co mam powiedzieć.....wow....Każda wersja ma w sobie to coś ale faktycznie ta ostatnia najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie trzy wersje są czaderskie !

    OdpowiedzUsuń
  5. Super stylowa lampka wyszła , podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie każda wersja odlotowa! Masz pomysły! Podziwiam! Pozdrowionka Dora

    OdpowiedzUsuń
  7. Lampka wygląda jak antyk, masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dyzia, odjazdowa jest w rzeczy samej.:)
    Ty ją lepiej przywiąż bo ci odjedzie.....do Radomia :)
    Cudna, srebrna, taka jaką sama chciałabym mieć, no sama wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też obstaję za tą ostateczną wersją, niekrzyczącą, w sreberku i patynie.

    Choć i ta krzycząca całkiem mi się podoba.
    Wszystko zależy w jakim entourage'u bywać to cudeńko będzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie pokój cały w bieli i tylko ta lampa krzyczy :)
      To byłoby nawet dobre :)

      Usuń
  10. Cudo:) Ta ostatnia rzeczywiście najładniejsza:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ stylową lampkę stworzyłaś, w srebrze jest zjawiskowa. Warto dążyć do doskonałości :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Porządnie spaprana trzeba przyznać. Dla mnie wersja rdzawa i ostatnia. :) Zresztą wszystkie trzy są ŚWIETNE!

    OdpowiedzUsuń
  13. jest przepiękna, chyle czoła,coś wspaniałego

    OdpowiedzUsuń
  14. На мой взгляд, последняя версия самая удачная. Очень красиво!

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem Ci, że mnie podoba się w każdym wydaniu:) Bardzo oryginalna!Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję wam bardzo bardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoje dzieła niezmiennie mnie zachwycają, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jesteś niesamowita, aż strach być w Twoim pobliżu, bo możesz każdego " spatynować" i powiem Tobie, że super wyszło...lampa cudo!!!
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś była zwyczajna! Jest niesamowita...Jesteś mistrzynią! Bez dwóch zdań. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakie CUDO! Jestem pod wrażeniem od pierwszego zdjęcia. Patrząc na nie myślałam, że mąż przyniósł je Tobie z piwnicy, gdzie leżała ze 100 lat ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. I znów nie mogę się zdecydować która wersja lepsza, bo w każdej jakiś smaczek jest. Ale fakt, do twoich szarościo-bieli to taki spokój lepszy.
    Ale Ty wiesz jak ja lubię te twoje wariacje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho! Skoro już tutaj się pokazujesz, to otwarcie pewnie już blisko, czy może blog już działa? :)

      Usuń
  22. Zaje.....ste obie wersje! .....aż sięgnęłam po lampkę u syna na biurku bo ma taki sam kształt...........ale wybiłam sobie z głowy ten pomysł hahaha ....nie wiem co by na to powiedział Mateusz gdybym mu lampę przerobiła.

    OdpowiedzUsuń
  23. Lampka niesamowita, ale w sumie nie ma się co dziwić, bo z Twoich rąk to same cuda wychodzą.
    Tylko ciągle szczękę z podłogi zbieram ...
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  24. wow! trzecia wersja jest świetna :) cudo po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Każda wersja fajna, a ostateczna the best.
    Bardzo, bardzo mi się podoba :-)
    Cudnie jąć zaczarowałaś.
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  26. Wszystkie wersje prima sort, to się wie.
    Ale ta śniedź i rdza aż mi oko rwie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wyszło cudnie! Ostateczna wersja jest najlepsza :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Że niby Ty ten mechanizm dźwigienkowy tam wtryniłaś?
    Pitolisz! (ups, zapomniałam, że nie jesteśmy w Zgierzu :D)
    Ale Ci powiem, że dzięki niemu to wszystko ma sens.
    Bo ze zwykłym pstryczkiem-elektryczkiem to nie byłoby TO.
    A jest! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Ten pstryczek to jest taka kropka nad " i " :)
      Zarąbista!

      Usuń
  29. I pomyśleć, że u mnie w piwnicy mam taką "stylową" lampkę?:)))) Z całą pewnością z tym moim wzrokiem jest coś nie halo. Ta ostatnia wersja jest zjawiskowa.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Pamiętam takie ze świetlicy szkolnej. I kto by pomyślał, że można taką tak zaczarować. Cudna!

    OdpowiedzUsuń
  31. Dyzia,no jak nic to cudo pasowałoby również do mojego pokoiku :)

    OdpowiedzUsuń