Pamiętacie starą kankę, którą kupiłam za grosze w klamociarni? Po świętach
z entuzjazmem się za nią zabrałam. Ale entuzjazm się skończył, gdy zobaczyłam efekt. Coś mi tu nie gra, albo kolory, albo motyw, generalnie nie jestem z niej zadowolona. Dlatego zostawiam ją bez lakierowania, już teraz chodzi mi po głowie, by ją przemalować. Poczekam jeszcze jakiś czas, nie za dobrze się ostatnio czuję i jakoś brak chęci do poprawiania. Może w wiosennym słoneczku będzie się lepiej prezentować :)
Aha, zapomniałam w pierwszej wersji postu dopisać, że inspirowałam się pracami Mariny Nikuliny, ta to ci ma dopiero kanki!
sobota, 5 stycznia 2013
sobota, 29 grudnia 2012
Szary shabby
Święta, święta i po świętach!
Pojadło się to i owo, nabrałam jeszcze więcej kobiecych kształtów, już wiem jakie powinno być pierwsze noworoczne postanowienie :) Dieta ŻP. Ale dopiero po Nowym Roku, gdy pierogi się skończą.
Pora wspomnieć o prezentach. Jeden nawet był kompletną niespodzianką. Dostałam
od Mikołaja piękny koszyk - lampion. Doskonale się wpasował tym prezentem w moje upodobania :)
Pojadło się to i owo, nabrałam jeszcze więcej kobiecych kształtów, już wiem jakie powinno być pierwsze noworoczne postanowienie :) Dieta ŻP. Ale dopiero po Nowym Roku, gdy pierogi się skończą.
Pora wspomnieć o prezentach. Jeden nawet był kompletną niespodzianką. Dostałam
od Mikołaja piękny koszyk - lampion. Doskonale się wpasował tym prezentem w moje upodobania :)
czwartek, 20 grudnia 2012
Bombki sentymentalnie
Dziwnie się złożyło, nie planowałam robić bombek w tym roku, a zrobiłam piętnaście!
Chciałam wam pokazać dwie ostatnie bombki, mające charakter sentymentalny, pamiątkowy.
Myślę, że dziadkom się spodobają, tym bardziej, że ślubnych zdjęć jeszcze nikomu nie pokazywaliśmy (głupio na nich wyszliśmy;)).
środa, 19 grudnia 2012
Mroźny poranek - lampion
I jeszcze jeden lampion, tym razem w tonacji zimowej, choć latem też pewnie będzie ładnie wyglądał:)
Wykorzystałam tutaj jedną z serwetek, która bardzo mi się podobała od dawna, ale nie znalazłam jak dotąd dla niej zastosowania. Chwilowo obraziłam się na konturówki, zastępując je koronką. Wreszcie uzyskałam równe reliefy;). W przyszłości dodałabym jednak konturówkę, by bardziej zgrać koronkę z całą resztą.
Nóżka wyjątkowo goła, taka bardziej mi pasowała do całości. Oprószyłam ją tylko białymi kropeczkami farby i przetarłam lekko papierem ściernym. W rezultacie wyszło półprzeźroczyste, jakby oszronione szkło. Fajnie te kropeczki wyglądają na tle papieru ryżowego:).
Muszę wam powiedzieć, że lampion wyjątkowo ładnie świeci, pełnym, jasnym, ciepłym światłem. Szkoda tylko, że taki niefotogeniczny jest (albo fotograf trąba), w rzeczywistości sprawia wrażenie dużo bardziej lekkiego i delikatnego.
Wykorzystałam tutaj jedną z serwetek, która bardzo mi się podobała od dawna, ale nie znalazłam jak dotąd dla niej zastosowania. Chwilowo obraziłam się na konturówki, zastępując je koronką. Wreszcie uzyskałam równe reliefy;). W przyszłości dodałabym jednak konturówkę, by bardziej zgrać koronkę z całą resztą.
Nóżka wyjątkowo goła, taka bardziej mi pasowała do całości. Oprószyłam ją tylko białymi kropeczkami farby i przetarłam lekko papierem ściernym. W rezultacie wyszło półprzeźroczyste, jakby oszronione szkło. Fajnie te kropeczki wyglądają na tle papieru ryżowego:).
Muszę wam powiedzieć, że lampion wyjątkowo ładnie świeci, pełnym, jasnym, ciepłym światłem. Szkoda tylko, że taki niefotogeniczny jest (albo fotograf trąba), w rzeczywistości sprawia wrażenie dużo bardziej lekkiego i delikatnego.
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Kalendarz adwentowy
Adwent co prawda się już kończy, ale nie mogłam wcześniej pokazać mojego kalendarza adwentowego, ponieważ była to praca konkursowa. A teraz już mogę:).
niedziela, 9 grudnia 2012
Świąteczny lampion
Z okazji świąt machnęłam sobie świąteczny lampion, a właściwie nie sobie, ale komuś, kto oglądając mój pierwszy lampionik westchnął: Piękne... Niebezpiecznie przy mnie mówić takie rzeczy, bo można zostać znienacka obdarowanym;). Tak więc ten jest drugim lampionem w mojej karierze, pierwszy także został oddany w dobre ręce, trzeci czeka na wykończenie.
Po przyklejeniu kwiatka nie miałam za bardzo pomysłu co dalej robić, postawiłam więc na złotą konturówkę, która niestety mnie zawiodła. Złoty kolor konturówki przypasował do czerwieni kwiatka, ale choć dobrze się nią robiło reliefy, na koniec siadły i rozlały się. Widocznie trafiłam akurat na bardziej rozwodnioną farbkę.
Nowością w tej pracy była dla mnie złota patyna, która położona po całości sprawiła, że kielich delikatnie się mieni. Kielich wykończony werniksem szklącym, dół lakierem postarzającym. Lampion niestety wygląda lepiej niż świeci, podświetlone gwiazdki przypominają pająki, a takich skojarzeń moja wrażliwość arachnofobika nie wytrzymałaby dłużej. Dobrze więc, że lampionik powędruje dalej, na pewno spotka się z dobrym przyjęciem, pomimo drobnych niedoróbek.
Aha, i jak często mi się zdarza, zapomniałam o ozdobieniu dołu podstawki, mam na szczęście jeszcze trochę czasu na wykończenie:)
Po przyklejeniu kwiatka nie miałam za bardzo pomysłu co dalej robić, postawiłam więc na złotą konturówkę, która niestety mnie zawiodła. Złoty kolor konturówki przypasował do czerwieni kwiatka, ale choć dobrze się nią robiło reliefy, na koniec siadły i rozlały się. Widocznie trafiłam akurat na bardziej rozwodnioną farbkę.
Nowością w tej pracy była dla mnie złota patyna, która położona po całości sprawiła, że kielich delikatnie się mieni. Kielich wykończony werniksem szklącym, dół lakierem postarzającym. Lampion niestety wygląda lepiej niż świeci, podświetlone gwiazdki przypominają pająki, a takich skojarzeń moja wrażliwość arachnofobika nie wytrzymałaby dłużej. Dobrze więc, że lampionik powędruje dalej, na pewno spotka się z dobrym przyjęciem, pomimo drobnych niedoróbek.
Aha, i jak często mi się zdarza, zapomniałam o ozdobieniu dołu podstawki, mam na szczęście jeszcze trochę czasu na wykończenie:)
wtorek, 4 grudnia 2012
Wyróżnienia
Dopóki nie miałam bloga to kwestia wyróżnień mnie nie obchodziła, ale jako anonimowy czytający zawsze w jakiś tam sposób wyróżniało mnie to, że czytam wyróżnionego, zauważonego przez kogoś innego. Dlatego doceniam wyróżnienia. Ale...
niedziela, 2 grudnia 2012
Zielona gwiazda
Wczoraj, w ramach oddechu od pracy zrobiłam gwiazdę w zieleniach. Trudno mi nazwać, co to właściwie jest, pewnie rodzaj tacki, mógłby też służyć jako podstawa pod tealighta, albo po prostu jako ozdoba. Kupiłam to coś z myślą o wykorzystaniu w kalendarzu adwentowym, ale nie przydała się. Nakleiłam więc fragment fajnej serwetki i pobawiłam się kolorkami, całość bardzo mi się podoba, jako ozdoba przełamuje biele i szarości mojego kącika:)
sobota, 1 grudnia 2012
Klocki w bombce :)
Chyba na moim blogu mogę powiedzieć bez pardonu, ze mam ogromny zapieprz w pracy ostatnio, szczerze mówiąc inne gorsze słowa mi się nawet nasuwają... 20 ilustracji do książki w ciągu miesiąca wieczorami, do tego grafika i animacje do gier komputerowych
w dzień- to dużo jak dla mnie. Z tego powodu za bardzo nic nie tworzę:(
Ale czasem wyłuskam chwilę czasu. Lampion robię, kalendarz adwentowy zrobiłam, ale dopiero za 2 tygodnie mogę pokazać, pewnie niedługo bombki wykończę... jednakowoż
z zazdrością patrzę na wasze kolejne pudełka, kalendarze, tace, a ja co? Klocki:(
Klocki robione w pośpiechu, na forumowy konkurs, a i tak spóźniłam się pół godziny, by wziąć w nim udział. Ale nic to, tytuł konkursu nie za bardzo mi odpowiadał: "Bombki
z dzieciństwa", dżizas, wszędzie te bombki... Ale wpadłam na pomysł z klockami. Po trosze literki, zabawki i motywy świąteczne. Bombka saute, bez kokardek itp, bo pewnie kloce będę musiała oddać właścicielce:( Ale trochę sobie przez ten czas świąteczny bombka powisi:)
A sam temat zdekupażownych klocków zoczyłam u kilku osób, Retro Feelings pragnęłabym wyróżnić, będę się starać, tym razem bez pośpiechu, by zrobić podobne cudeńka jak ona.
Już teraz mam kilka pomysłów na kolejne klocki, chciałabym mieć tylko więcej czasu:)
w dzień- to dużo jak dla mnie. Z tego powodu za bardzo nic nie tworzę:(
Ale czasem wyłuskam chwilę czasu. Lampion robię, kalendarz adwentowy zrobiłam, ale dopiero za 2 tygodnie mogę pokazać, pewnie niedługo bombki wykończę... jednakowoż
z zazdrością patrzę na wasze kolejne pudełka, kalendarze, tace, a ja co? Klocki:(
Klocki robione w pośpiechu, na forumowy konkurs, a i tak spóźniłam się pół godziny, by wziąć w nim udział. Ale nic to, tytuł konkursu nie za bardzo mi odpowiadał: "Bombki
z dzieciństwa", dżizas, wszędzie te bombki... Ale wpadłam na pomysł z klockami. Po trosze literki, zabawki i motywy świąteczne. Bombka saute, bez kokardek itp, bo pewnie kloce będę musiała oddać właścicielce:( Ale trochę sobie przez ten czas świąteczny bombka powisi:)
A sam temat zdekupażownych klocków zoczyłam u kilku osób, Retro Feelings pragnęłabym wyróżnić, będę się starać, tym razem bez pośpiechu, by zrobić podobne cudeńka jak ona.
Już teraz mam kilka pomysłów na kolejne klocki, chciałabym mieć tylko więcej czasu:)
sobota, 17 listopada 2012
Bombka z reliefami
Po raz pierwszy w tym sezonie popełniłam bombkę.
Skupiłam się głównie na tyłku, bo chciałabym wykonać kilka bombek w tym stylu, ta była dla mnie próbą technologii. Zrobiłam ją w 3 godziny, podziękowania dla suszarki:)
Jeśli chodzi o tył, odcisnęłam reliefy w paście strukturalnej, a konkretnie w szpachlówce Flugera, oraz pomalowałam różnymi farbami, pastami, wszystkim co miałam błyszczącego. Na wierzch werniks szklący z brokatem. Przód dekorowany jest od wewnątrz, znalazłam jakiś motyw w brązach, pokropkowałam na biało, złoto i brązowo, cienie bitum. Dekoracja od tyłu wcale nie jest taka łatwa, za bardzo nie widać co się czyni, dopiero po końcowej jasnej farbie można zobaczyć co się narobiło:)
Koronka przyklejona jest tylko na chwilę, właściwą muszę dopiero zakupić.
PS
Bombka - próba nr 2, ze złotą konturówką i zdartym beznadziejnym lakierem błyszczącym z brokatem, (zrobiłam, zobaczyłam, i zdarłam:)), aktualnie bombka przechodzi metamorfozę nr 3, ale docelowa będzie czwarta:)
Skupiłam się głównie na tyłku, bo chciałabym wykonać kilka bombek w tym stylu, ta była dla mnie próbą technologii. Zrobiłam ją w 3 godziny, podziękowania dla suszarki:)
Jeśli chodzi o tył, odcisnęłam reliefy w paście strukturalnej, a konkretnie w szpachlówce Flugera, oraz pomalowałam różnymi farbami, pastami, wszystkim co miałam błyszczącego. Na wierzch werniks szklący z brokatem. Przód dekorowany jest od wewnątrz, znalazłam jakiś motyw w brązach, pokropkowałam na biało, złoto i brązowo, cienie bitum. Dekoracja od tyłu wcale nie jest taka łatwa, za bardzo nie widać co się czyni, dopiero po końcowej jasnej farbie można zobaczyć co się narobiło:)
Koronka przyklejona jest tylko na chwilę, właściwą muszę dopiero zakupić.
PS
Bombka - próba nr 2, ze złotą konturówką i zdartym beznadziejnym lakierem błyszczącym z brokatem, (zrobiłam, zobaczyłam, i zdarłam:)), aktualnie bombka przechodzi metamorfozę nr 3, ale docelowa będzie czwarta:)
wtorek, 13 listopada 2012
Przetarło dotarło
Jedną z zalet dekupażowych forum jest możliwość poznania ciekawych osób i ich prac.
Bardzo mi się spodobały prace jednej z koleżanek - PaniKa, właścicielki bloga Przetarło się, która tworzy rzeczy w takim stylu, w jakim ja jeszcze nie umiem, ale będę próbować. Wszelakie przetarcia, kropeczki, plamki, nie tuzinkowe kolory, odważne postarzenia,
a przede wszystkim drewniany, ciepły klimat, to jej znak rozpoznawczy.
Słowo do słowa, mejl do mejla i tak doszło do spontanicznej wymianki między nami. Do PaniKa pojechała moją książeczka (można podziwiać na jej blogu świetnie zaaranżowane zdjęcia), a do mnie trafiły takie oto przefajne rzeczy, o szczodrej garści serwetek już nawet nie wspominam:):
Szkoda tylko, że aura nie sprzyja fotografowaniu, postaram się, jeśli jeszcze kiedyś zaświeci słońce, o fajniejszą sesję zdjęciową.
Dziękuję ci bardzo!
Bardzo mi się spodobały prace jednej z koleżanek - PaniKa, właścicielki bloga Przetarło się, która tworzy rzeczy w takim stylu, w jakim ja jeszcze nie umiem, ale będę próbować. Wszelakie przetarcia, kropeczki, plamki, nie tuzinkowe kolory, odważne postarzenia,
a przede wszystkim drewniany, ciepły klimat, to jej znak rozpoznawczy.
Słowo do słowa, mejl do mejla i tak doszło do spontanicznej wymianki między nami. Do PaniKa pojechała moją książeczka (można podziwiać na jej blogu świetnie zaaranżowane zdjęcia), a do mnie trafiły takie oto przefajne rzeczy, o szczodrej garści serwetek już nawet nie wspominam:):
Szkoda tylko, że aura nie sprzyja fotografowaniu, postaram się, jeśli jeszcze kiedyś zaświeci słońce, o fajniejszą sesję zdjęciową.
Dziękuję ci bardzo!
piątek, 9 listopada 2012
Bombkowy ptak cudak
Sezon bombkowy w pełni, więc i ja nie przeszłam obojętnie koło wielkich styropianowych kul, choć potrzebne mi były do czegoś innego. Dawno temu, gdy byłam małą dziewczynką zakochałam się w styropianowym ptaku - zabawce mojej koleżanki, który w tamtych szarych czasach, z kolorowymi piórkami, czy też innymi cicikami, był dla mnie najpiękniejszą rzeczą na ziemi. Ptak był pewnie produkcji zachodniej i nie było szans, by go kupić, ale że już
w młodości miałam zdolności manualne naprędce zrobiłam sobie sama podobnego
z kłębków wełny różnych wielkości. Była to moja ulubiona zabawka, nie tylko fajnie wyglądał, ale także chodził, tańczył i śmiesznie stepował:)
Razem więc z córką zabrałyśmy się do tworzenia naszego ptaka cudaka. Wystarczyło kilka kul styropianowych, koraliki, guziki, kawałki filcu, trochę sznurka i pomoc taty przy preparowaniu krzyżaka, oto nasze wspólne rodzinne dzieło:
A przy okazji: jest mi bardzo miło, że odwiedzacie mój skromny blog i witam pierwszych obserwatorów:)
PS.
2 dni później moje dziecię zrobiło pisklaka, żeby duży nie czuł się samotny. Moja pomoc ograniczyła się do spraw konstrukcyjnych. Nauka kreatywności nie poszła w las:)
w młodości miałam zdolności manualne naprędce zrobiłam sobie sama podobnego
z kłębków wełny różnych wielkości. Była to moja ulubiona zabawka, nie tylko fajnie wyglądał, ale także chodził, tańczył i śmiesznie stepował:)
Razem więc z córką zabrałyśmy się do tworzenia naszego ptaka cudaka. Wystarczyło kilka kul styropianowych, koraliki, guziki, kawałki filcu, trochę sznurka i pomoc taty przy preparowaniu krzyżaka, oto nasze wspólne rodzinne dzieło:
A przy okazji: jest mi bardzo miło, że odwiedzacie mój skromny blog i witam pierwszych obserwatorów:)
PS.
2 dni później moje dziecię zrobiło pisklaka, żeby duży nie czuł się samotny. Moja pomoc ograniczyła się do spraw konstrukcyjnych. Nauka kreatywności nie poszła w las:)
poniedziałek, 29 października 2012
Księga
Lubię czytać. Najbardziej na świecie. Czytając, przenoszę się w inny świat, świat marzeń, przygód, skomplikowanych ludzkich losów. Ale w tym poście nie będę pisać o literaturze
i moich ulubionych autorach, tylko o szkatułce - księdze. Właściwa księga czeka jeszcze na wenę, a ta, którą tutaj przedstawiam, miała być ćwiczeniem, próbą... Okazało się, że nawet jeśli była to próba, to generalna, bo wynik przeszedł moje oczekiwania:)
i moich ulubionych autorach, tylko o szkatułce - księdze. Właściwa księga czeka jeszcze na wenę, a ta, którą tutaj przedstawiam, miała być ćwiczeniem, próbą... Okazało się, że nawet jeśli była to próba, to generalna, bo wynik przeszedł moje oczekiwania:)
sobota, 27 października 2012
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

























